Wartości religijne a szczęście

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

: : Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 1 października 2014, o 20:57

Nox pisze:Zważywszy że, ludzie muszą wierzyć obojętne w co aby czuć się dowartościowanymi w tym pięknym konsumpcyjnym świecie to opisuje to jedno stwierdzenie '' Człowiek musi w coś wierzyć aby nie zwariować'' . Więc czy wierzymy w jednego czy drugiego wszystko centruję się na wierze więc wierzmy w co chcemy i tak '' Memento Morii '' nas dopadnie.A szczęście jest względne dla każdego człowieka znaczy co innego.


Dokładnie wierzmy w to co chcemy i jak nam z tym dobrze i czujemy się z tym szczęśliwi to wszystko jest w porządku.
Memento Mori i tak nas dopadnie, ale jak ktoś zle to wszystko sobie poukłada to i coś wczesniej nas może dopaść. :)
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 1 października 2014, o 22:09

Nawet nie wiedziałem, że ten mechanizm obronny ma swoją nazwę - introjekcja. Jednak czegoś nauczył mnie ten artykuł :)

@Aartefax tu nie ma w czym się porozumiewać. Oboje się zgadzamy że wartości duchowe to dobra sprawa. Ty jesteś wierzący i mam wrażenie że w rozmowie rok temu która dla mnie była bez znaczenia, nawet nie zapamiętałem Ciebie z tamtej rozmowy, ale potem jak ją zalinkowałeś i ją sobie przypomniałem, to po czasie stwierdziłem, że chyba za mocno i nieodpowiednio naciskałem, a mam wrażenie że to wziąłeś do siebie. I dalej jak znów zacząłem się udzielać to poszło z górki, bez mojej świadomości. Stąd teraz te wszystkie czepianie się słówek, brak zaufania, aluzje do ateistów a teraz temat o narcyzach. Jeśli w jakiś sposób Cię uraziłem to przepraszam. Ten konflikt jest bez sensowny. Rozmawiam z Tobą bo uważam, że jesteś inteligentną osobą, taki mi się jawisz. Z mojej strony też było trochę emocji i nieadekwatnych zachowań.

Tylko odstawiajàpąc już sprawy osobiste na bok.

Ja nie ma nic do osób wierzących. Każdy człowiek szuka szczęścia i robi to najlepiej jak umie. Zależy mi by jak najwięcej osób było szczęśliwych. Nie z powodów altruistycznych. Po prostu wiem, że lepiej jest żyć w szczęśliwym społeczeństwie i że dobre empatyczne zachowanie ma głęboki sens.

Jednak co do samej religii to po prostu nie mam dobrego zdania o niej. I tyle.

Mam nadzieję, że znajdziemy wspólny język. I nie chodzi mi o to byś się ze mną zgadzał tylko by z naszych rozmów konfrontacji różnych pkt. Widzenia rodziło się coś sensownego, a każdy weżmie co zechce.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 2 października 2014, o 00:50

aartefax pisze:Chcąc obalać badania naukowe to trzeba posłużyć się krytyką innych naukowców odnośnie tych badań a nie wklejką z wikipedii. :)

A także sporo czasu spędzić na ich analizowanie i mieć w tym kierunku jakieś wykształcenie.
A do Twoich skrótów z niej to zaufania mieć nie mogę.



No to po co w ogóle dyskutować skoro nikt z nas nie jest autorytetem naukowym? :stuk

aartefax pisze:
Badanie wskazywało na słabe i mocne strony wpływu religii na szczęście,ale widocznie
fajnie byłoby ażeby były jednoznacznie negatywne.


aartefax pisze:Znam kilka takich przypadków gdzie ktoś się nawrócił i z tym czuje się o wiele szczęśliwszy.


Ja poczułem mega ulgę gdy przestałem wierzyć ;)

aartefax pisze:Swiadectw na youtube też nie brakuje.



No i? Jaka jest ich wiarygodność?

aartefax pisze:
Poza tym wiem że dla wielu okazała się pomocna ewangelia i przesłania z niej płynące.



A wielu przez to się obwinia i cierpi.

aartefax pisze:Ci ateiści którzy mają otwarte umysły i starają się być obiektywni to rozumieją.



A jeśli ktoś się nie zgadza to znaczy, że ma zamknięty umysł i jest nieobiektywny :D

aartefax pisze:Generalnie to bardziej chodzi tu o to że ktoś ma swój światopogląd i nie może pogodzić się z tym że komuś z innym światopoglądem jest dobrze i przyjmuje skrajną opinię niezależnie od argumentów i doświadczeń życiowych.



No u katolików to jest częste. Atak na religię odczuwają jak atak na siebie.

aartefax pisze:Społeczeństwo powinno być uczone akceptacji dla innych poglądów,tolerancji i bardziej obiektywnych sądów.


Co rodzi też skrajności i tolerancję do tego czego się nie powinno tolerować.
To samo można zrobić z psychotropami wśród osób chorych psychicznie. Strzelam, że ci, którzy biorą są szczęśliwsi niż ci, którzy nic z tym nie robią i żyją w depresji.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 2 października 2014, o 09:04

Został tu wklejony wywiad "nawróconej intelektualnej lewaczki"

Zastanawia mnie czy osoba wrzucająca taki materiał zastanawia się jak on wygląda w oczach ateisty i to w dodatku prawicowego, albo przynajmniej racjonalnie myślącego.

Parafrazując: mój syn podchodzi ("niestety" w głosie) praktycznie i pragmatycznie i nie chce przyjąć religii, nie wierzy nawet w świętego mikołaja, a ja tak bardzo bym chciała aby należał do tej grupy społecznej, sama też żałuje, że nie wierzę... :shock:

Nie wiem nawet jak to nazwać, prowokacja, propaganda, polityka, pranie mózgu, idiotyzm?

Ukazywanie ateistów jak debili, którzy jednak popierają religię. Maksymalnie sztuczny twór. I takie argumenty mają się pojawiać? To ma być racjonalna dyskusja?

Ja nie oczekuje zmiany zdania. Ale ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że w rozmowie wymagam choć szczypty adekwatności i rzetelności. Inaczej dyskusja nie ma sensu. Nie chodzi by się przekonywać, ale by dostarczyć dobrego materiału.

Jeden artykuł twierdzi, że religia sprzyja szczęściu, a drugi mówi, że najszczęśliwszy kraj na świecie jest najmniej religijny. No coś tu wymaga wyjaśnienia. Sprawy społeczne nie są prostolinijne i jednoznaczne, czynników jest mnóstwo mających charakter od historycznego przez behawioralny po biologiczny. Może strony w dyskusji chciały by wyciągać szybkie wygodne wnioski, ale czasem trzeba się zatrzymać i zbadać wszystkie okoliczności, statystyka tego nie robi.

Nie chcę by ludzie przechodzili na ateizm, bo ja to uważam za dobre. Ja chcę by ludzie mieli rzetelny wolny czyli uświadomiony wybór, nie przez introjekcje, ale przez szczerość wobec siebie. Jeśli ktoś świadomie wybrał drogę religijną jako ścieżkę rozwoju osobistego i to rzeczywiście robi, to jest to dla mnie jak najbardziej ok. Lecz jeśli to jest nieświadome odtwarzanie wzorców rodzicielskich i zamknięcie się na świat, filtrowanie go przez ramy dogmatu to jest to dla mnie niepokojące, a historia pokazała, że nie kończy to się dobrze.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 2 października 2014, o 17:06

Moja znajoma zachorowała na chorobę nowotworową i narzekała, że przez to, że jest ateistką i nie wierzy w życie pozagrobowe to jakoś tak jest jej dziwnie tak zakończyć życie.
Mówiła, że gdyby miała wiarę w ,,siłę wyższą" i trwanie po śmierci to łatwiej byłoby jej się pogodzić z odejściem.

Podobno ,,w okopach nie ma ateistów". A Ty Full uważasz, że po śmierci też całkowicie znikniesz?

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 2 października 2014, o 23:15

To tylko znaczy, że nie jest pogodzona z tym, że umrze. Ale kto wtedy umiera? Nie ma tego kto mógłby umrzeć ;) Jeśli po śmierci faktycznie nic nie ma to nikt nie powie, że umarł a jeśli coś jest to wtedy się przekonamy. A dla tu i teraz to nie ma znaczenia :kwiatek
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 3 października 2014, o 00:46

Full Moon pisze:Nawet nie wiedziałem, że ten mechanizm obronny ma swoją nazwę - introjekcja. Jednak czegoś nauczył mnie ten artykuł :)

@Aartefax tu nie ma w czym się porozumiewać. Oboje się zgadzamy że wartości duchowe to dobra sprawa. Ty jesteś wierzący i mam wrażenie że w rozmowie rok temu która dla mnie była bez znaczenia, nawet nie zapamiętałem Ciebie z tamtej rozmowy, ale potem jak ją zalinkowałeś i ją sobie przypomniałem, to po czasie stwierdziłem, że chyba za mocno i nieodpowiednio naciskałem, a mam wrażenie że to wziąłeś do siebie. I dalej jak znów zacząłem się udzielać to poszło z górki, bez mojej świadomości. Stąd teraz te wszystkie czepianie się słówek, brak zaufania, aluzje do ateistów a teraz temat o narcyzach. Jeśli w jakiś sposób Cię uraziłem to przepraszam. Ten konflikt jest bez sensowny. Rozmawiam z Tobą bo uważam, że jesteś inteligentną osobą, taki mi się jawisz. Z mojej strony też było trochę emocji i nieadekwatnych zachowań.


No dobrze że usunąłeś słowo wierzący odnośnie introjekcji bo rzeczywiście to dotyczy wszystkich.

Co do tej rozmowy sprzed roku to wtedy miałem o wiele więcej swobody dokładnie tak jak na innych forach i dlatego tryskałem humorem i ironią którą uwielbiam stosować na forach dyskusyjnych jak zauważę
jakieś skrajności,silne wady więc trudno żebym brał coś takiego do siebie a poza tym użytkownicy sprzed roku mi sprzyjali. :) Popleczników nie było.
Ale nie wierzę że mnie mnie nie zapamiętałeś gdyż długo i zażarcie dyskutowaliśmy,ale mniejsza o to.

No tak założyłem temat o narcyzach. :)

Aluzje do ateistów?

Bez przesady i nie raz wyraziłem się jasno, że wyraznie rozróżniam tych walczących,zagożałych ateistów od
tych którzy nie mają tej potrzeby walki z wierzącymi i religią.

Nawet pozytywnie wypowiadałem się o tych wykształconych ateistach z forum ateista.pl

W sumie to razem z innymi atestami wyśmiewam tę nierzetelną fanatyczną antyklerykalną,antyreligijną
krytykę,bo to naprawdę zabawne. :)

Poza Palmerem którego już tam nie ma, żaden z wierzących mnie nie punktował a tylko sami ateiści,w sporach
dotyczących religii i Kościoła,co mnie wielce zdziwiło,ale to pewnie dlatego że nie afiszowałem się swoimi przekonaniami i starałem się być obiektywny,no i te cięte krótkie riposty.

Ci lepiej wykształceni ateiści znający historię sami obnażają te różne bzdury jakie się wypisuje
na temat religii i Kościoła .

Nie uraziłeś mnie więc nie masz za co przepraszać,a jeśli wnioski jakieś wyciągniesz to tylko dla siebie.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 3 października 2014, o 01:33

Full Moon pisze:Został tu wklejony wywiad "nawróconej intelektualnej lewaczki"

Zastanawia mnie czy osoba wrzucająca taki materiał zastanawia się jak on wygląda w oczach ateisty i to w dodatku prawicowego, albo przynajmniej racjonalnie myślącego.

Parafrazując: mój syn podchodzi ("niestety" w głosie) praktycznie i pragmatycznie i nie chce przyjąć religii, nie wierzy nawet w świętego mikołaja, a ja tak bardzo bym chciała aby należał do tej grupy społecznej, sama też żałuje, że nie wierzę... :shock:

Nie wiem nawet jak to nazwać, prowokacja, propaganda, polityka, pranie mózgu, idiotyzm?

Ukazywanie ateistów jak debili, którzy jednak popierają religię. Maksymalnie sztuczny twór. I takie argumenty mają się pojawiać? To ma być racjonalna dyskusja?


Zbyt emocjonalnie odbierasz tę wypowiedz Moniki Jaruzelskiej.
Propaganda czego?
Dla mnie ciekawy przypadek i na forum też się z tym spotkałem a poza tym sam Jaruzelski się nawrócił no ale to chyba tylko 2 lata przed śmiercią.

Takie coś nie jest robieniem z ateistów debili tylko sam tak to odebrałeś.

Natomiast z tego co wiem to większość niewierzących bardzo nie lubi tych zacietrzewionych na religię i Kościół ateistów,antyklerykałów.
Bo to ich tylko ośmiesza.

Podobnie jak wierzący nie przepadają za tymi skupionymi wokół Rydzyka . :-)

Ażeby nie być gołosłowny postanowiłem to sprawdzić:

http://ateista.pl/showthread.php?p=636514#post636514

Cyt:

EXodim(moderator)

Kolejny "dobrze wykształcony" przypisujący religii hamowanie rozwoju cywilizacyjnego..

Sofeicz:

Cyt:

A ja proponuję przeczytać to, co Dawkins napisał uczciwie o religii przed połową XIX w.
Według Ryszarda była to, do czasów Darwina, jedyna holistyczna wizja świata.

To piszę ja - ateista bezprzymiotnikowy.
__________________







Full Moon pisze:Ja nie oczekuje zmiany zdania. Ale ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że w rozmowie wymagam choć szczypty adekwatności i rzetelności. Inaczej dyskusja nie ma sensu. Nie chodzi by się przekonywać, ale by dostarczyć dobrego materiału.

Jeden artykuł twierdzi, że religia sprzyja szczęściu, a drugi mówi, że najszczęśliwszy kraj na świecie jest najmniej religijny. No coś tu wymaga wyjaśnienia. Sprawy społeczne nie są prostolinijne i jednoznaczne, czynników jest mnóstwo mających charakter od historycznego przez behawioralny po biologiczny. Może strony w dyskusji chciały by wyciągać szybkie wygodne wnioski, ale czasem trzeba się zatrzymać i zbadać wszystkie okoliczności, statystyka tego nie robi.


Tak ponieważ tak naprawdę jak ktoś udaje że wierzy a nie wierzy a takich jest większość to się nie ma co dziwić że takie są wyniki.
A poza tym trzeba wziąść to pod uwagę,że Skandynawowie mając tak opiekuńcze państwa nie mają takich stresów jak my w naszym kraju.
Natomiast obecna skandynawska młodzież chyba taka szczęśliwa nie jest skoro tak duży procent
cierpi na choroby psychiczne.( jakieś badania w innym temacie wkleiłem do Szwecji)

A pierwsze badania też podkreślają że dla szczęścia ważna jest wiara ale ta prawdziwa. :)
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 3 października 2014, o 02:45

@Kseniu nie da się ukryć że śmierć łączy się z pewnymi uczuciami, zarówno w konteście nas samych jak i bliskich. Znajdźmy sposób, aby przeżywać to po ludzku :) To co jest "po" to dorabianie hisrorii :kwiatek

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 3 października 2014, o 13:31

@Aartefax miałem taki przedmiot Historia Wychowania na studiach. Przerobiliśmy to w jaki sposób rozwijała się ludzkość wraz z wiedzą i kulturą, od czasów pierwotnych do współczesnych systemów wychowania. Prawdą jest, że religia odegrała swoją rolę. Ale to nie daje jej żadnych kredytów wiarygodności, ani poprawności. Przyczyniła się do postępu bo nauczyła ludzi czytać i pisać, korzystać z symboli. To wszystko.

Co to znaczy, że emocjonalnie podchodzę? Dla mnie to nie jest ciekawy film, ale żenujący tak jak wystąpienia tuska. Tutaj masz analizę tego typu filmów i tekstów "ci ateiści są lepsi od tamtych":

http://youtu.be/m8z2nBArIPQ?list=UUravY ... L2ukVzhzNw

Propaganda nie mam pewności skąd się wzięła, ale możliwe, że pochodzi z kopiowania zachodnich ruchów, gdzie ma to znaczenie polityczno-religijne, kształtowanie opinii publicznej.

Artefax określ co to znaczy dla Ciebie "prawdziwa wiara", co się na nią składa. Wtedy będziemy mogli dalej ruszyć z dyskusją, a ja będę mógł się jakoś ustosunkować. Właśnie w pierwszym tekście zauważyłem, że są takie nieścisłe określenia jak np. ~"bezpośredni stosunek z bogiem" tylko co to znaczy - nie jest wyjaśnione. Ja też mogę stwierdzić, że mam bezpośredni stosunek z galaktyką omegi i konstelacją oriona, a to wywiera na mnie pozytywny wpływ. Ale takie twierdzenia są niczym nie uzasadnione. Wpisywanie w definicje słowa bóg nic nie tłumaczy.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: nikt » 4 października 2014, o 14:50

Witam.
Ateizm i teizm nie są jakościowo rożne,różnią ich tylko wyznawcy.
Uszanujmy jednych i drugich.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 4 października 2014, o 16:24

Moje tłumaczenie z fragmentu ostatnio obejrzanej konferencji na YT.

Ateiści są demonizowani przez religijnych ludzi. Oczywiście są ku temu różne powody. Jednak uważam, że gdzieś tam na najniższym poziomie, są przerażeni. Przerażeni dlatego, że mogą odkryć, że się mylą. Boją się tego co się stanie kiedy ludzie zaczną się uczyć tego, że rzeczy które im powiedziano, a w które uwierzyli są nieprawdziwe.

Religijne wierzenia wymagają pewnego odizolowania od prawdziwych informacji. Wymagają w zasadzie tego rodzaju indoktrynacji, aby właściwie można było uwierzyć w to. Przytoczę tu słowa [ze słuchu nie daje rady wyłapać kogo] :

"jeślibyś naprawdę wierzył, że twoja religia jest prawdziwa i że w zasadzie wspierają ją dowody to nie wkładałbyś tyle wysiłku, by zmuszać swoje dzieci do uwierzenia. By zmuszać je by chodziły na zajęcia z religii, by wtłaczać im te przekonia bezpośrednio. Przedstawiłbyś po prostu zasadę, że dowody prowadzą do właściwych odpowiedzi i zachęcałbyś je do odkrywania faktów samodzielnie i ufać, że zaprowadzą je do twojej religii. Fakt, że religijni ludzie tak nie robią, wspiera tezę, że oni właściwie nie wierzą, że ich przekonania są wspierane przez dowody, które znajdują się w świecie".

Uważam, że jest to istotne ponieważ ateiści - pomijając to co religijni ludzie o nich mówią (mimo to, że są to zwykłe kłamstwa) - Ateiści nie robią tego samego.

Nie indoktrynują swoje dzieci na ateizm, natomiast uczymy je W JAKI SPOSÓB myśleć, ale nie CO myśleć. Uczą je, że dowody prowadzą do najlepszego możliwego wyjaśnienia, które jest możliwe. Mówimy by poszukali i odkrywali świat na własną rękę. Kiedy tak się dzieje, ludzie szybko odkrywają, że wszystkie religie powstały ręką człowieka, a jest to przerażająca myśl. Jest to bardzo straszne przesłanie dla indoktrynowanych religijnie dzieci. Dlatego właśnie religijni ludzie demonizują ateistów.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 4 października 2014, o 21:11

,,Starożytna opowieść wspomina o pewnym człowieku, który znalazł prawdę. Bardzo podekscytowany tym mały diabeł przybiegł do starego diabła i spytał go, co tutaj robi, dlaczego siedzi sobie tak spokojnie, kiedy tam ktoś odkrył prawdę. Cały nasz interes się zawali! Stary diabeł w spokoju palił cygaro. W końcu
powiedział:
- Synu mój, uspokój się. Zapal papierosa. Moi ludzie już tam dotarli.
- Ale ja przychodzę stamtąd, a żadnych diabłów nie widziałem! -odparł mały diabeł.
- Diabły nie są potrzebne, moi ludzie już tam dotarli. - rzekł stary diabeł - To są księża, to są rabini, to są papieże, to są śankaraczarjowie, to są immamowie. Już tam są. Oni zorganizują prawdę, a kiedy ją zinstytucjonalizują, będzie skończona! Otoczą człowieka i nie pozwolą ludziom zbliźyć się do niego.
Zinterpretują człowieka, a w swej interpretacji zatracą prawdę.

Pewnego razu zachodni dziennikarz spytał Śri Ramanę, jednego z największych mędrców tego stulecia:
- Czy wierzysz w Boga?
- Nie - odparł Śri Ramana.
Mężczyzna był zaszokowany; słyszał, że ten człowiek urzeczywistnił Boga, a teraz mówi, że nie wierzy w Boga! Powtórzył pytanie i zapytał, czy właściwie go zrozumiał.
- Słyszałem. Czy zrozumiałeś, co powiedziałem? Nie wierzę w Boga, ponieważ wiem. Nie ma potrzeby, by wierzyć. Wiem, że cała egzystencja jest boska. Nie ma osobowego Boga. Każda cząstka tego wszechświata jest boska. Wiem to. Nie jest to sprawa wierzeń."
OSHO :kwiatek

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 5 października 2014, o 01:46

Kocur pisze:No to po co w ogóle dyskutować skoro nikt z nas nie jest autorytetem naukowym? :stuk


Dyskutować zawsze można, jednakże ze względu na naszą szczątkową wiedzę należy podejść do naszych mniemań z dystansem i na pewno warto poświęcić trochę więcej czasu na głębsze zaznajomienie się z tematem.

Znaffców,ekspertów od wszystkiego zawsze wszędzie pełno.

Bawią mnie tacy :mrgreen:



Kocur pisze:Ja poczułem mega ulgę gdy przestałem wierzyć ;)


No nie dziwię się że tak bylo w Twoim przypadku skoro Twoja wiara nakazywała Ci pozbyć się miłości aby dojść do oświecenia,a tak naprawdę nie byłeś wierzącym jak sam gdzieś stwierdziłeś.
Nie wiem czego się naczytałeś ale to było niepokojące to w jaki sposób komplikowałeś sobie życie i jak w to wierzyłeś to musiałeś dzwigać duży ciężar.
Porzucenie tego musiało dać ulgę to oczywiste.


Kocur pisze:No i? Jaka jest ich wiarygodność?


No trudno jest udać takie emocje.
Sztuczność można wyłapać a poza tym nie powinno się bazować na pojedynczym przypadku.
Znam takie podobne przypadki z realu.

aartefax pisze:
Poza tym wiem że dla wielu okazała się pomocna ewangelia i przesłania z niej płynące.



Kocur pisze:A wielu przez to się obwinia i cierpi.


To dziwne że się obwinia,ale to penie dlatego że coś sobie wmówili bez sensu i czegoś niezrozumieli.
Poza tym nie trzeba do tego religii żeby się obwiniać o coś i często to robimy.
Miejmy pretensje do siebie samych,a nie szukajmy przyczyny na zewnątrz bo tak najłatwiej.


Kocur pisze:A jeśli ktoś się nie zgadza to znaczy, że ma zamknięty umysł i jest nieobiektywny :D


To zdefiniuj co to znaczy być obiektywnym i mieć otwarty umysł.


Kocur pisze:No u katolików to jest częste. Atak na religię odczuwają jak atak na siebie.


Tak to prawda,lecz i bywa tak u ateistów.
Bzdury wypisywane na temat religii i Kościoła i bezmyślnie ich wchłanianie, też razi a właściwie to bardziej śmieszy niejednego ateistę.
Generalnie to mało kto ma dystans do swoich poglądów.



Kocur pisze:Co rodzi też skrajności i tolerancję do tego czego się nie powinno tolerować.
To samo można zrobić z psychotropami wśród osób chorych psychicznie. Strzelam, że ci, którzy biorą są szczęśliwsi niż ci, którzy nic z tym nie robią i żyją w depresji.


Bo to niełatwe ustalić granice tolerancji aby nie przesadzić.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 5 października 2014, o 02:25

Ja polecam obejrzeć film "Agora" nie wiem czy powstał na prawdziwych wydarzeniach, ale tak wyobrażam sobie powstanie chrześcijaństwa i te mechanizmy działają po dziś dzień.

Religia stosuje przemoc symboliczą. A ten temat jest w sumiej jej przejawem.
http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Przemoc_symboliczna

Kościół katolicki w Polsce (analogiczne postępowanie występuje u niektórych innych wyznań większościowych, np. analogiczne praktyki stosuje Rosyjska Cerkiew Prawosławna) w dyskursie publicznym z reguły sam nazywa siebie Kościołem (bez sprecyzowania wyznania), swoją naukę chrześcijaństwem a sprzeciw wobec pewnych zasad wiary czy praktyki tego Kościoła nawet wojującym ateizmem, czy też jako jedyną możliwą alternatywę dla etyki katolickiej podaje się (uważane w oczywisty sposób za gorsze) nihilizm moralny i hedonizm. W ten sposób symbolicznie z dyskursu zostają wykluczone inne wyznania i religie (Kościół rzymski staje się ich samozwańczym rzecznikiem), a w powszechnym mniemaniu istnieją jedynie dwie możliwości: rzymski katolicyzm i ateizm; w warstwie etycznej odpowiada temu przedstawienie etyki katolickiej jako jedynego wartościowego systemu etycznego w ogóle. W pewnym zakresie na wewnętrzny użytek (względem swoich wiernych, np. w kazaniach) podobnie postępują także inne związki religijne.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 20 gości