Rozwój duchowy a rozwijanie osobowości
: 15 stycznia 2008, o 00:33
Witajcie.W zasadzie zalogowałam się kiedyś na tym forum z powodu kursu numerologii ale to o czym piszecie w jakiś sposób mnie zaintrygowało.
Po przeanalizowaniu niektórych tekstów,postów wywnioskowałam że w tym czasie w którym sie znajduje Wasza droga nie jest moja a raczej nią być nie może.Nie pasuje .Co związane jest min z jakąś filozofia,wartościami które jak czuje sa dla mnie bardziej korzystne.
Zastanawia mnie jednak Wasza opinia,motywy wyboru takiego a nie innego rozwoju.Wiem że może nietaktowne ale nie mam złych intencji.W jakiś sposób takie informacje wzbogacają moje myślenie.
Frapuje mnie przede wszystkim stosunek ludzi koncentrujacych swoją uwage na rozwoju duchowym,stosunek do rozoju osobowosci,pogłębiania wiedzy o tym materialnym świecie.Zdaje sobie sprawe z tego że nie mamy nawet dowodów na jego istnieje ale na pewno są dowody na to że wszyscy ludzie rodząc się zaczynają swoją przygode ze światem od traktowania go jako bytu realnie istniejącego.Czy świadomie przepracowując wszystko to co nas otacza,to co spotyka,doświadczając na wszelkie możliwe sposoby i rozważając to tak wielopłaszczyznowo na ile tylko pozwalają możliwości emocjonalne i intelektualne nie podąża sie w podobnym kierunku co pracując nad duszą?
To także systematyczna i cięzka praca polegająca na ciągłej uwadze i kontroli np nad swoim ego.Nie tylko jednak . Takie odbieranie życia nastawia na konieczność nieustającego poszukiwania wciąż nowych bodźców rozwoju,doświadczeń.potem analizowanie,emocjonalna praca która zajmuje całkowicie wolny czas nie pozostawiając juz w zasadzie miejsca na jakakolwiek biernosc czy bezrefleksyjnośC.Praktykując osobowość po pewnym czasie także następuje wzrost,zmiana która owocuje poczuciem siły,szczęśliwosci,brakiem leku ale właśnie poprzez wiedze o tym że cierpienie powróci.Tych refleksji mam wiele bo w końcu to moja trasa która dotychczas nie przecieła sie z nikim ani niczym konkretnym co zechciałoby ją wzbogacać albo korygować:)Niesty.Troche to czuje w symbolu Chrystusa. Tą prace np poprzez nadstawianie drugiego policzka,pokore wobec ego które pcha do uznania sie za kogoś lepszego niż "inny", śmierci w upokorzeniu która prowadzi do odrodzenia lepszym.
.Takie jest moje doświadczenie i zastanawiam sie jak wygląda to z waszej perspektywy. Wydaje mi sie że te dwie drogi prowadzą do podobnego celu chociaż w nieco innej powłoce.Ale może sie myle.Być może żeby świadomie rozwijać swoje ja jako człowieka potrzebne jest najpierw pewne uposażenie w postaci do jakiegoś stopnia rozwiniętej duchowości która pozwoli na postrzegania życia w takich a nie innych kategoriach.Życia jako wyzwania w postaci bezustannego samorozwoju.A może jest odwrotnie?A może rozwój duchowy po prostu przenosi osobowościowy na inna płaszczyzne,obrabia ten sam przedmiot ale wyjętny i przeniesiony do innego układu.Nie wiem.Może jestm niedoinformowana.A jaka jest Wasza opinia?
Po przeanalizowaniu niektórych tekstów,postów wywnioskowałam że w tym czasie w którym sie znajduje Wasza droga nie jest moja a raczej nią być nie może.Nie pasuje .Co związane jest min z jakąś filozofia,wartościami które jak czuje sa dla mnie bardziej korzystne.
Zastanawia mnie jednak Wasza opinia,motywy wyboru takiego a nie innego rozwoju.Wiem że może nietaktowne ale nie mam złych intencji.W jakiś sposób takie informacje wzbogacają moje myślenie.
Frapuje mnie przede wszystkim stosunek ludzi koncentrujacych swoją uwage na rozwoju duchowym,stosunek do rozoju osobowosci,pogłębiania wiedzy o tym materialnym świecie.Zdaje sobie sprawe z tego że nie mamy nawet dowodów na jego istnieje ale na pewno są dowody na to że wszyscy ludzie rodząc się zaczynają swoją przygode ze światem od traktowania go jako bytu realnie istniejącego.Czy świadomie przepracowując wszystko to co nas otacza,to co spotyka,doświadczając na wszelkie możliwe sposoby i rozważając to tak wielopłaszczyznowo na ile tylko pozwalają możliwości emocjonalne i intelektualne nie podąża sie w podobnym kierunku co pracując nad duszą?
To także systematyczna i cięzka praca polegająca na ciągłej uwadze i kontroli np nad swoim ego.Nie tylko jednak . Takie odbieranie życia nastawia na konieczność nieustającego poszukiwania wciąż nowych bodźców rozwoju,doświadczeń.potem analizowanie,emocjonalna praca która zajmuje całkowicie wolny czas nie pozostawiając juz w zasadzie miejsca na jakakolwiek biernosc czy bezrefleksyjnośC.Praktykując osobowość po pewnym czasie także następuje wzrost,zmiana która owocuje poczuciem siły,szczęśliwosci,brakiem leku ale właśnie poprzez wiedze o tym że cierpienie powróci.Tych refleksji mam wiele bo w końcu to moja trasa która dotychczas nie przecieła sie z nikim ani niczym konkretnym co zechciałoby ją wzbogacać albo korygować:)Niesty.Troche to czuje w symbolu Chrystusa. Tą prace np poprzez nadstawianie drugiego policzka,pokore wobec ego które pcha do uznania sie za kogoś lepszego niż "inny", śmierci w upokorzeniu która prowadzi do odrodzenia lepszym.
.Takie jest moje doświadczenie i zastanawiam sie jak wygląda to z waszej perspektywy. Wydaje mi sie że te dwie drogi prowadzą do podobnego celu chociaż w nieco innej powłoce.Ale może sie myle.Być może żeby świadomie rozwijać swoje ja jako człowieka potrzebne jest najpierw pewne uposażenie w postaci do jakiegoś stopnia rozwiniętej duchowości która pozwoli na postrzegania życia w takich a nie innych kategoriach.Życia jako wyzwania w postaci bezustannego samorozwoju.A może jest odwrotnie?A może rozwój duchowy po prostu przenosi osobowościowy na inna płaszczyzne,obrabia ten sam przedmiot ale wyjętny i przeniesiony do innego układu.Nie wiem.Może jestm niedoinformowana.A jaka jest Wasza opinia?