Jeśtli tak się sprawa ma, być może Twoje ciało jest przyzwyczajone do wchodzenia w stany narkotyczne. Kiedy wchodzisz w medytację, ciało próbuje odgrywać te stany, które kojarzą się ze zmienioną świadomością. Podświadomość próbuje patrzeć na świat tak, jak się tego nauczyła podczas brania narkotyków. Szczególne wrażenie wywarły te stany, które były pełne lęku i koszmarnych wizji. Ciało przyzwyczaiło się do takiego oglądania świata. Warto się odzwyczaić.
Do tego potrzebne są afirmacje i próba zmiany punktu widzenia. Nie postrzegaj świata jak "Stary TY", tylko jak zupełnie nowa osoba. Wyobraź sobie, jak mógłbyś patrzeć na świat, gdybyś nigdy nie brał narkotyków. Niech to będzie wizja pełna bezpieczeństwa, swobody i radości. Mówiąc po duchowemu - zmień swoje wibracje. Nie jest to takie trudne, choć może zabrać trochę czasu. Po prostu warto zmienić przyzwyczajenia ciała na korzystne.
Z okazywaniem uczuć to wydaje się być w porządku. Nie tłumisz ich właśnie. Z tego co piszesz - kiedy jesteś zadowolony, śmiejesz się. Kiedy jesteś smutny - płaczesz. To naturalne reakcje. Problem może się zacząć wtedy, kiedy faktycznie nie wiesz dlaczego. Choć nie jest to nic złego. Większość ludzi nie uświadamia sobie dlaczego nachodzą ich takie, a nie inne nastroje. Czasem są w dobrym humorze, czasem w złym, ale nie wiedzą dokładnie od czego to zależy. Oczywiście po pewnym czasie rozwoju i obserwacji siebie, człowiek zaczyna dostrzegać przyczyny swych stanów.
Co do narkotyków, to zmieniają one punkt widzenia. Powstaje pewne zachwianie postrzegania rzeczywistości, co za tym idzie ciało uczy się inaczej na nią reagować. Problem pojawia się wtedy, kiedy narkotyk zostanie odstawiony. Ciało przyzwyczajone do ówczesnego postrzegania świata nie potrafi sobie poradzić w "tym" świecie. Nie umie działać na trzeźwo i przytomnie, dlatego rodzą się problemy. Wyjściem z tego okazuje się świadomość. Przede wszystkim (jeśli nadal bierzesz), postaraj się to sukcesywnie odstawiać. Uświadom sobie, do czego Ci to faktycznie jest potrzebne. Czy korzyści z brania są faktycznie takie dobre na dłuższą skalę. Umysł zaniecha porządania, jeśli uświadomi sobie w głębi niepotrzebność czy niekorzystność brania. Ciało podąży za umysłem, prędzej czy później nauczy się zyć bez narkotyku.
Jeśli już nie bierzesz, to większość masz za sobą. Wtenczas wystarczy tylko znaleźć stabilny punkt widzenia. Odpowiednią wizję rzeczywistości. Do tego służy wiele technik rozwoju duchowego, jak chociażby afirmacje.
Co do kontaktu z samym sobą, to najważniejsza jest obserwacja. Warto obserwować swoje uczucia. Nie oceniać ich, nie potępiać siebie, nie bać się ich. Po prostu obserwować i ackeptować. One po prostu są pewnym ruchem energii w ciele. Nic więcej, nic mniej. Nie musisz bać się siebie.
Jesteś przejawem natury, a Twoje postrzeganie świata jest "wyuczone". Samo w sobie Twoje ciało jest czyste i nie ocenia świata. Jednak dzięki zachwianiu punktu widzenia (poprzez narkotyki), umysł stworzył specyficzną wizję świata. Możesz się czuć w niej zagubiony, czy zagrożony. Warto wiedzieć, że jest tylko Tylko subiektywna wizja, stworzona przez umysł. Można tą wizję zmienić, przechodząc od zagubienia do stanu harmonii i pewności. Jesteś na dobrej drodze.
Co do praktycznych rad, to aby wyjść z "zaćmienia" warto przebywać na łonie natury. Bardzo dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju sporty, typu biegnie, jazda na rowerze, czy chociażby spacer. Staraj się jak najwięcej czasu przebywać z naturą. Możesz to robić codziennie, poświęcając godzinę wolnego czasu na spotkanie z przejawem życia (naturą). Oddychaj głęboko czystym powietrzem. Obserwuj naturę. To pozwoli Ci dostroić się do naturalnego procesu życia i znaleźć harmonię. Obserwuj całą naturalność roślin, zwierząt, wiatru. Po pewnym czasie Twoje postrzeganie się oczyści. Nie będziesz już "zaćmiony", będziesz jasny, wyraźny, spokojny i harmonijny.
Prócz kontaktu z naturą warto oczywiście afirmować i rozwijać uwagę. Najlepiej afirmacje bezpieczeństwa, spokoju, harmonii, trzeźwości i przytomności. Z kolei rozwijać uwagę możesz po prostu robiąc wszystko w skupieniu. Postaraj się poćwiczyć pare minut dziennie robiąc coś świadomie i w pełni uważnie. Coś niedużego, aby Cię nie rozspraszało. Przykładowo usiądź w ciszy i zacznij rysować. Rysując pozostawiaj skupiony na tym co rysujesz. Nie musi to być skomplikowana rzecz, mogą być kółka, czy cokolwiek. Chodzi o zogniskowanie świadomości, tak aby nie była rozspraszana przez myśli. Dalej możesz świadomie obserwować to, co się wokoło Ciebie dzieje. Nie oceniaj, nie nie myśl, tylko obserwuj uważnie. Tak jakbyś czekał na to, co się zdarza. Po pewnym czasie ćwiczenia takiej koncentracji, Twój umysł stanie się spokojny i uważny. Nie będziesz już "zaćmiony", ale jasny i świadomy.
Chciałbym wiedzieć co i dlaczego czuję...
KIedy umysł stanie się skoncentrowany i jasny, nie będzie z tym problemu. Będziesz umiał obserwować. Wystarczy tylko przyzwyczaić się do tego stanu obserwacji. Wtenczas wszelkie emocje, które się pojawią będzą "widoczne" i jasne dla Ciebie. Będziesz świadomy.
Tylko Ty możesz wiedzieć, co czujesz i dlaczego.
