Chcąc obalać badania naukowe to trzeba posłużyć się krytyką innych naukowców odnośnie tych badań a nie wklejką z wikipedii.
A także sporo czasu spędzić na ich analizowanie i mieć w tym kierunku jakieś wykształcenie.
A do Twoich skrótów z niej to zaufania mieć nie mogę.
To oczywiste.
Poza tym zawsze można przykleić łatkę że wierzący ludzie lubią dane statystyczne i odpowiednią ich interpretację.
Trochę na siłę to stwierdzenie.
Zawsze sami ateiści na forach proszą o dane,dane statystyczne ażeby uwiarygodnić
swoje spostrzeżenia i to chyba dobrze.
Badanie wskazywało na słabe i mocne strony wpływu religii na szczęście,ale widocznie
fajnie byłoby ażeby były jednoznacznie negatywne.
Skoro naukowcy robią tego typu badania to widocznie ma to sens.
Wielu psychologów uznaje korzyści płynące z wiary,ale tu chodzi głównie o tą prawdziwą autentyczną wiarę co zresztą potwierdzają badania naukowe.
Nic nadzwyczajnego,że wiara pomaga i daje siłę i nie trzeba jakichs specjalnych badań czy wypowiedzi specjalistów żeby to stwierdzić.
Znam kilka takich przypadków gdzie ktoś się nawrócił i z tym czuje się o wiele szczęśliwszy.
Swiadectw na youtube też nie brakuje.
Poza tym wiem że dla wielu okazała się pomocna ewangelia i przesłania z niej płynące.
Ci ateiści którzy mają otwarte umysły i starają się być obiektywni to rozumieją.
Generalnie to bardziej chodzi tu o to że ktoś ma swój światopogląd i nie może pogodzić się z tym że komuś z innym światopoglądem jest dobrze i przyjmuje skrajną opinię niezależnie od argumentów i doświadczeń życiowych.
Większość ateistów ,a zwłaszcza tych bardziej wykształconych nie jest tak bardzo stronnicza i wtedy pojawia się przestrzeń do porozumienia.
To samo dotyczy wierzących i rządzą tu te same mechanizmy.
Społeczeństwo powinno być uczone akceptacji dla innych poglądów,tolerancji i bardziej obiektywnych sądów.