zen, zdrowie i nieśmiertelność

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: JAR » 5 czerwca 2014, o 16:46

Sidd pisze:
Pewno byśmy sobie wcale nie pogadali. Pytanie więc, czy nasza obecna rozmowa jest realna czy jest jedynie iluzją?
Czy jest iluzją... pytanie filozoficzne, każdy ma pewnie swoje zdanie. Jeśli przyjąć, że nadanie formy jest procesem tworzenia iluzji, to tak, jest iluzją. Jeśli przyjąć, że forma jest realna... itd. :)



Nadanie formy to część procesu twórczego. Zdaje się, ze filozofie wschodu zupełnie pomijaja ten aspekt ludzkiej egzystencji a skupiają się głownie na jej pasywnej stronie. Kropla wyszła z morza i kropla wraca do morza. A dlaczego ta kropla nie moze stworzyć swejego morza?
Czy tę naszą zdolność (możliwość tworzenia) mamy uznawać za chory wytwór umysłu i ego?
A niby dlaczego to ego jest takie straszne? I dlaczego mamy się go bać, jak diabła?

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Kocur » 5 czerwca 2014, o 22:00

Strona aktywna to Duch, strona pasywna to Dusza. Zadaniem Ducha jest przejawianie się czyli aktywność. Harmonia to yin i yang a ego zaburza harmonię i zmienia naturalne pragnienia Duszy. Zadaniem ego jest ziemski rozwój więc jest ono z natury zawsze niespełnione. Naturą ego są porównania, natomiast dla Duszy to przeżywanie a dla Ducha przejawianie się bez odniesienia do jakiegoś punktu. Dlatego spełnianie pragnień duszy takich jak miłość czy nawet pieniądze można osiągnąć bez porównania się z innymi i nie z egoistycznych pobudek i wtedy człowiek będzie odczuwał spełnienie, a zaspokajając potrzebę ego może osiągnąć ilościowo dużo więcej a ego będzie czuło niedosyt ponieważ nigdy się nie zaspokaja :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Sidd » 6 czerwca 2014, o 13:21

Nie zgadzam się z tym ostatnim postem :) Za chorobę zawsze odpowiada karma w przypadku chorób genetycznych i błędne przekonania, które się materializują w ciele.
Karma i błędne przekonania to też ruch przyczynowo-skutkowy. Generalnie więc się z Tobą zgadzam :). Twierdzę tylko, że czynników wpływających na aktualny stan jest dużo więcej.

Słowa mistrzów, że możemy wszystko nie są błędnie interpretowane. Swami Rama potrafił teleportować przedmioty. Z pewnego punktu wszystko jest naprawdę możliwe. Ale odróżnijmy stan przebudzenia, o którym piszesz od urzeczywistnienia. Przebudzenie to stan świadomości.
Dla umysłu stan urzeczywistnienia wydaje się bardziej atrakcyjny niż stan przebudzenia. Tylko kiedy doznaje przebudzenia nie potrzebuje urzeczywistnienia.

Nadanie formy to część procesu twórczego. Zdaje się, ze filozofie wschodu zupełnie pomijaja ten aspekt ludzkiej egzystencji a skupiają się głownie na jej pasywnej stronie. Kropla wyszła z morza i kropla wraca do morza. A dlaczego ta kropla nie moze stworzyć swejego morza?
Czy tę naszą zdolność (możliwość tworzenia) mamy uznawać za chory wytwór umysłu i ego?
A niby dlaczego to ego jest takie straszne? I dlaczego mamy się go bać, jak diabła?
Krople tworzą własne morze (subiektywnie postrzegana rzeczywistosć), dlatego czują się oddzielone, dlatego też doświadczają życia (cierpią, cieszą się). Nie ma w tym nic złego.

Ego nie jest złe. Jest naturalnym etapem ewolucji umysłu. Umysł sam w sobie jest twórczy, dlatego potrafi stworzyć zarówno struktury ego jak i wszystkie warunki szczęścia/cierpienia. Ego jest częścią istnienia i jest równie dobre co wszystko inne.
Człowiek może nazwać ego złym tylko w momencie, kiedy widzi w nim przyczynę cierpienia i cierpienie uznaje za stan niepożądany(zły). Jeśli cierpienie jest ok, ego też będzie ok.
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Kocur » 6 czerwca 2014, o 15:28

Sidd pisze:Karma i błędne przekonania to też ruch przyczynowo-skutkowy. Generalnie więc się z Tobą zgadzam :). Twierdzę tylko, że czynników wpływających na aktualny stan jest dużo więcej.



Karma jest "zapisana" w ciele przyczynowym natomiast na stan zdrowia wpływają również aktualne konflikty. Kiedy nie ma ego nie ma konfliktów więc nie może istnieć choroba, tzn może ale człowiek przebudzony jej nie potrzebuje i ją puszcza :) Chyba, że jest inaczej ale wydaje mi się dziwne, że człowiek mający przebłyski przebudzenia tak jak ja może odkryć i zlikwidować przyczynę choroby właśnie dzięki tym przebłyskom a ktoś inny miałby być cały czas przebudzony i tego nie zrobić.

Sidd pisze:Dla umysłu stan urzeczywistnienia wydaje się bardziej atrakcyjny niż stan przebudzenia. Tylko kiedy doznaje przebudzenia nie potrzebuje urzeczywistnienia.


To akurat historia, w którą wierzysz :) Czyli można powiedzieć, że wyszedłeś poza ego ale się go nie pozbyłeś skoro takie rzeczy piszesz. Czyli osiągnąłeś przebudzenie typu yin, a taki Swami Rama był przebudzonym mistrzem a jednak z jakiegoś powodu robił to co robił :) Wygląda na to, że można tak i tak.

Swoją drogą ja miewam przebłyski i stan umysłu jaki się wtedy tworzy jest bardziej euforią niż spokojem i dzieje się dlatego, że zwiększa się wtedy urzeczywistnienie a problemy się "rozpływają" w energii miłości. W takich stanach mam ogromną inwencję twórczą niemożliwą w momencie kiedy ego jest włączone i myślę. Z tamtego poziomu jest myśl i realizacja, nie ma rozmyślania typowego dla ego ale to nie znaczy, że nie ma w ogóle myśli :) Ostatnim problemem jakiego muszę się pozbyć jest pragnienie ego żeby taki stan utrzymać i kiedy ego się włącza stan automatycznie przechodzi. Aha no i urzeczywistnienie nigdy nie pojawia się do realizacji pragnień ego, raczej jest to czysta inwencja twórcza. Czyli związku ani pieniędzy sobie w ten sposób nie wykreuję bo ego ich pożąda.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

iluke
Posty: 9
Rejestracja: 19 lutego 2014, o 11:36
Reputacja: 0
Płeć: M

: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: iluke » 6 czerwca 2014, o 21:59

Czytam Wasze posty i bardzo mnie inspirują. Dziękuję. :)

Co do dialogu to zdecydowanie bliższy jestem temu co pisze Kocur - poszerzenie sfery świadomości to poszerzenie możliwości władania materią a tym samym kreacji. Wtedy można decydować o tym czy chcemy trzymać dalej program starzenia ciała czy też z niego zwyczajnie rezygnujemy. To kwestia zwykłej decyzji jak dla większości z nas decyzja o wyjściu do sklepu.

Omnipotencja jest wpisana w nasz naturalny rozwój lub też przypominanie sobie kim naprawdę jesteśmy. Mistrzowie nie sprzedają nam kitu ale mądrze rozkładają akcenty aby za bardzo nie przylgnąć do sztuczek i możliwości jakie daje władanie materią.

To co pisze Sidd jest piękne, że kiedy stajemy się panami umysłu i materii to jako przebudzeni nie potrzebujemy już urzeczywistnienia. Jednakże odejście z tego świata na "nieuleczalną chorobę" jednak chyba aż takim mistrzostwem nie jest. To raczej bypass duchowy, z jednej strony mistrz medytacji a z drugiej konflikty na poziomie ego/duszy. Taka kula u nogi do której wstyd się przyznać bo się przecież jest wielkim mistrzem a tutaj trzebaby pójść na terapię. :)

Tak czuję, że zaniechanie potrzeby urzeczywistnienia jest po tym jak już można wszystko naprawdę urzeczywistnić na planie materialnym a nie wcześniej. Tym samym choroba staje się czymś abstrakcyjnym dla tak szerokiej sfery świadomości. Po prostu nie ma dla niej miejsca tak jak nie ma miejsca dla konfliktów wewnętrznych.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Kocur » 7 czerwca 2014, o 00:10

iluke pisze: Wtedy można decydować o tym czy chcemy trzymać dalej program starzenia ciała czy też z niego zwyczajnie rezygnujemy. To kwestia zwykłej decyzji jak dla większości z nas decyzja o wyjściu do sklepu.


Ciekaw jestem jak to jest z tym starzeniem ciała bo podejrzewam, że do tego trzeba by też zmienić odżywianie. W każdym razie z tym można się akurat pogodzić bo potem i tak odradzamy się w nowym ciele :) Ale można być starym i zdrowym jak młody. Już teraz dla zwykłych ludzi, którzy nie zajmują się duchowością są kursy różnych metod opracowanych przez osoby zajmujące się tematem. Np kobiety mogą sobie powiększyć piersi dzięki specjalnym medytacjom. Myślę, że takie coś jak brak starzenia się czy sztuczki typu Swami Ramy raczej nie są powszechnie pokazywane przez osoby, które osiągają takie stany. Gdyby ludzie skupili się na tym a nie szedł by za tym rozwój moralności to mogłoby to mieć opłakany skutek.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: JAR » 7 czerwca 2014, o 01:08

A wiecie, Goździkowa mówiła, ze ma takie mantry na cycki. Jedną na powiększanie drugą na zmniejszanie. :)
Naprawdę warto skupiac się na własnych doświadczeniach a nie na Goździkowej ....

Awatar użytkownika
mocmilosci
Posty: 229
Rejestracja: 10 stycznia 2009, o 15:47
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: mocmilosci » 7 czerwca 2014, o 01:21

jestem wieczny/a !
Skupiam bez kupy siem na cyckach moniki i to daje ZAJEFAJNE wyniki...

To tekst dla publiki. żyjem bez jedzenia i smęcenia i jest ZAJEFAJNIE!!!! :ok
:kwiatek :kwiatek :kwiatek :kwiatek :kwiatek
o kuw..a jestem tfu....rcom :czytaj :czytaj :aniol
JAMJEST
....MIŁOŚĆ....

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Kocur » 7 czerwca 2014, o 18:27

JAR
co do cycków to tylko taką ciekawostkę napisałem i z tego co wiem to jest prawda. W tym konkretnym przypadku kobieta musi zaakceptować swoje piersi i kreować sobie większe :) To jest właśnie fajny przykład bo metoda nie zadziała kiedy dziewczyna nie akceptuje swoich małych piersi ponieważ na nich skupia swoją uwagę. Czyli stan, o którym pisze Sidd plus urzeczywistnienie niewynikające z ego (robię coś bo tak mi się podoba a nie żeby zlikwidować jakiś niedobór ego). Myślę Sidd że skoro osiągnąłeś taki stan umysłu to teraz masz też urzeczywistnienie tylko musisz sobie je uświadomić :D
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: JAR » 7 czerwca 2014, o 19:05

Kocur pisze:JAR
co do cycków to tylko taką ciekawostkę napisałem i z tego co wiem to jest prawda.
:D


A kto Ci tak powiedział?
A tak naprawdę, to co Ty możesz wiedzieć o kobiecych cyckach? :)

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Sidd » 7 czerwca 2014, o 21:57

Myślę Sidd że skoro osiągnąłeś taki stan umysłu to teraz masz też urzeczywistnienie tylko musisz sobie je uświadomić :D
O, jaki stan osiągnąłem? :)

Ok, czas na eksperyment. Uniwersalny i dla wszystkich, którzy to czytają.
Usiądź wygodnie, weź kilka głębokich oddechów, skieruj uwagę na ciało, poczuj je od wewnątrz. Jak umysł już trochę zwolni, zadaj pytanie "Jaka będzie pierwsza myśl, która się pojawi w umyśle?" - i obserwuj uważnie...

Koniec eksperymentu. Czas na pytania końcowe. Czy w tej krótkiej (może długiej) chwili ciszy było "urzeczywistnienie", "przebudzenie", "cierpienie", "radość", "ego", "dusza", "życie", "śmierć", "oświecenie", "cycki", "Goździkowa", "Swami Rama" czy cokolwiek innego? Jeśli raz ich "nie ma", raz "są", to czy nie stanowią rzeczy nietrwałych (iluzji)?

Oczywiście pojawią się odpowiedzi typu: przecież te rzeczy są ciągle, tylko Ja nie zwracam na nie uwagi. Kiedy o czymś nie myślę, nie znaczy, że to znika. Kiedy jednak pojawiła się ta koncepcja, że co "jest" lub "znika"? W stanie ciszy czy w stanie rozmyślania/tworzenia projekcji?

Każdy ma swój matrix. :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Kocur » 8 czerwca 2014, o 01:27

Sidd pisze:O, jaki stan osiągnąłem? :)



Nic, zdawało mi się, że pisałeś o stanie przebudzenia w swoim przypadku :)

Sidd pisze:Oczywiście pojawią się odpowiedzi typu: przecież te rzeczy są ciągle, tylko Ja nie zwracam na nie uwagi. Kiedy o czymś nie myślę, nie znaczy, że to znika. Kiedy jednak pojawiła się ta koncepcja, że co "jest" lub "znika"? W stanie ciszy czy w stanie rozmyślania/tworzenia projekcji?


A ja powiem, że to też tworzenie projekcji, że myślimy, że jakaś myśl jest projekcją :) Projekcja też jest do czegoś potrzebna, np po to żeby móc zrealizować jakąś myśl to najpierw trzeba ją wymyślić. Bez projekcji nic by nie istniało i nikt by się nie przebudził bo niby z czego :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Sidd » 8 czerwca 2014, o 09:11

A ja powiem, że to też tworzenie projekcji, że myślimy, że jakaś myśl jest projekcją :)
Dokładnie tak :)
Projekcja też jest do czegoś potrzebna, np po to żeby móc zrealizować jakąś myśl to najpierw trzeba ją wymyślić.
Dokładnie tak :)
Bez projekcji nic by nie istniało i nikt by się nie przebudził bo niby z czego :)
Dokładnie tak :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1564
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Prometeusz » 19 czerwca 2014, o 21:57

Rozpoznanie iluzji ja nie daje wszechwiedzy i wszechmocy, ale uwalnia od wątpliwości. :)

Joga i medytacje, to po prostu ćwiczenia, poprawiające zdrowie i wyostrzające umysł. Nie prowadzą absolutnie do niczego po za rozwojem samych sobie, plus właśnie różne efekty uboczne w postaci np. lepszego samopoczucia, a czasem halucynacji.

Lewitacje, karma, teleportacje, niejedzenie - kto to widział? kto tego doświadczył? Niektórzy są tak mocno do tego przekonani, ale nigdy nie mieli z tym styczności. Są Guru którzy to udają jak np. Sai Baba - w nowoczesnym świecie na takich ludzi mówi sie "iluzjoniści" i "mentaliści". Prawdziwi duchowi przywódcy jak np. Budda nigdy o czymś takim nie mówili, to po prostu historie dopisane później przez ludzi zajmujących się "świętym biznesem".

Widzę Sidd stara się o tym mówić w dyplomatyczny sposób. Dla mnie nie ma znaczenia w jaki sposób się o tym mówi i czy w ogóle się o tym mówi, bo albo się człowiek sam ocknie, albo się będzie łudzić. :) Porównanie do Matrixa jest świetne Sidd. :ok

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: zen, zdrowie i nieśmiertelność

Postautor: Niewinny » 19 czerwca 2014, o 23:11

Full Moon pisze:Rozpoznanie iluzji ja nie daje wszechwiedzy i wszechmocy, ale uwalnia od wątpliwości. :)


Iluzji czego?


Full Moon pisze:Joga i medytacje, to po prostu ćwiczenia, poprawiające zdrowie i wyostrzające umysł. Nie prowadzą absolutnie do niczego po za rozwojem samych sobie, plus właśnie różne efekty uboczne w postaci np. lepszego samopoczucia, a czasem halucynacji.


Ale rozwojem samych siebie, to znaczy?
Wiem że nie da się łatwo odpowiedzieć ale co świadczy o rozwoju?
W "normalnym" życiu obiektywnie o rozwoju duchowym mogą świadczyć tylko supermoce, a w sytuacjach kryzysowych (gdzie liczy się odwaga i działanie wbrew instynktowi samozachowawczemu) o rozwoju mogą świadczyć nasze czyny, przynajmniej ja tak to widzę.

Full Moon pisze:Lewitacje, karma, teleportacje, niejedzenie - kto to widział? kto tego doświadczył? Niektórzy są tak mocno do tego przekonani, ale nigdy nie mieli z tym styczności. Są Guru którzy to udają jak np. Sai Baba - w nowoczesnym świecie na takich ludzi mówi sie "iluzjoniści" i "mentaliści". Prawdziwi duchowi przywódcy jak np. Budda nigdy o czymś takim nie mówili, to po prostu historie dopisane później przez ludzi zajmujących się "świętym biznesem".


"Duchowi przywódcy", ech...
Ja widziałem, co prawda nie dokonałem świadomie i w ogóle w sumie nie wiem czy to byłem nawet ja (bo czym/kim jestem jak nie świadomością) jak ktoś/coś zmaterializowało oraz zdematerializowało parę przedmiotów, tak normalnie u mnie w domu po prostu czegoś nie było a nagle patrzę i jest, inna sprawa że oprócz samego przedmiotu nic to nie daje.
Ale jaki może być inny cel życia? Oczywiście każdy wyznacza sobie sam, niektórzy mogą zacząć pisać rzeczy w stylu "miłość jest celem życia".
Pomijając kwestię czym miłość jest, to ile jest ona warta bez supermocy.
Można kochać ale co z tego skoro inni mogą tą miłość skrzywdzić, posiadanie supermocy obroniło by ją.
W ogóle jakakolwiek wizja sprawiedliwości bez supermocy nie ma sensu, człowiek powinien po prostu posiadać umiejętności które pozwolą mu godnie żyć.
Nie wiem Full dlaczego tak oddzielasz te moce od inny rzeczy, mało osób w nie wierzy, nie wiadomo jak się za to zabrać, nie jest łatwe tylko co z tego?
Przecież patrząc na jakikolwiek przedmiot czy na cokolwiek nie jesteś w stanie stwierdzić czym to obiektywnie jest.
Ludzie przywykli do życia w obecnej formie, i wychodzą z założenia że chociaż tak naprawdę g*wno wiem o świecie/sobie/wszystkim to uznam że niektóre rzeczy są normalne a inne nie, a gdzie leży granica.

ps. ktoś/coś/istnieje pogląd że używanie supermocy w obecności ludzi postronnych mogłoby zniszczyć ich psychikę (nie lubię tego określenia "psychika" ale olać), nie wiem skąd się to wzięło i gdzie było gdy ludzie niszczyli ją sobie w dużo bardziej wymyślny sposób (tortury, nakazy) ale to tak nie działa, oczywiście jak ktoś zobaczy jakieś cuda to może potem nad tym rozmyślać ale to jest po prostu jego wybór, jeden myśli bez przerwy o A inny o B, a że coś może wywołać zdziwienie nie znaczy że jest złe, myślenie w ten sposób to porażka "ludzie nie przywykli do cudów to nie będę używał bo im poryje banie" w ten sposób ograniczamy sami siebie próbując dopasować się do innych.


Full Moon pisze: Widzę Sidd stara się o tym mówić w dyplomatyczny sposób. Dla mnie nie ma znaczenia w jaki sposób się o tym mówi i czy w ogóle się o tym mówi, bo albo się człowiek sam ocknie, albo się będzie łudzić. :) Porównanie do Matrixa jest świetne Sidd. :ok


Ocknie z czego? Łudzi na co?

Niektórzy twierdzą że cuda nie są celem samym w sobie? A jaki może być inny cel/sens?
Kim jest/byłby człowiek bez możliwości dokonywania cudów? W świecie w którym nie ma bólu mógłby być sobą, w tym (wychodząc z założenia że cuda nie istnieją) kupą mięsa która może się przeciwstawić wszystkiemu bo ma wolną wolę ale jedyne zwycięstwo jakie odniesie to będzie zwycięstwo moralne bo bez rzeczywistych możliwości do bycia wolnym (czyli cuda) zawsze jesteśmy narażeni na łaskę/niełaskę innych.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości